Z powodu mojego wyglądu już od podstawówki byłem wytykany palcami i mylony z dziewczyną, wszystko przez moją matkę która najwyraźniej chciała mieć córeczkę. Kupuje mi często jakieś sukienki czy tam inne damskie ubrania, rano czesze moje włosy w różne fryzury więc muszę zawsze po drodze zatrzymywać się w jakiś uliczkach żeby je rozpuszczać. Puki mój ojciec jeszcze żył stopował odrobinę zapędy mamy ale zginął w wypadku samochodowym dwa lata temu. Tak od jakiegoś czasu wygląda moje życie, mam na imię Yamura Akane, taa nawet imię mam babskie... W listopadzie będę miał 16 lat, w tym roku zaczynam liceum, miejsce gdzie mnie nikt nie zna ale z powodu że jestem realistą z powodu mojego wyglądu wszystko będzie się toczyć jak w poprzedniej szkole. Mama oczywiście kupiła mi na rozpoczęcie roku jakąś sukienkę, albo mi się wydaje albo moja mama w ogóle nie dopuszcza do wiadomości tego że jestem chłopakiem... To że nie chcę nosić tych wszystkich ciuchów wyjaśnia tym że jestem "chłopczycą". Nie wiem czy to od tego wszystkiego co robi moja matka ale chyba mi się coś w głowie poprzewracało bo zauważyłem że ostatnio prócz dziewczyn zaczęli mi się również podobać niektórzy faceci, co sprawiło że jestem teraz jeszcze bardziej zamknięty w sobie. Jeżeli ktoś by się o tym dowiedział miałbym jeszcze bardziej przerąbane, choć pewnie i tak większość ma podejrzenia. Kilka pierwszych dni udało mi się przetrwać bez zbytniego rzucania się w oczy, mimo że już padło kilka tekstów na temat mojego imienia bo nauczycielka z powodu żeńskiego imienia powiedziała "panienka" przy czytaniu listy obecności a ja musiałem poprawić że jestem chłopakiem. Pewnego dnia gdy lekcje się już skończyły, w szatni zaczepiło mnie paru chłopaków z klasy wyżej
- To jest ten cały Yamura? Myślałem że mnie wkręcacie jak mówiliście że wygląda jak baba - zaczęli robić sobie ze mnie żarty, próbowałem niezauważalnie wyjść ale nie udało mi się
- A ty gdzie? - powiedział łapiąc mnie za kaptur od bluzy, szarpnął przez co upadłem na podłogę - To nie grzecznie tak wychodzić bez słowa w trakcie rozmowy
- Chyba musimy mu dać małą lekcję - powiedział jeden z nich pokazując pięść. Kolejny z nich mnie przytrzymywał a kolejny wyciągnął telefon prawdopodobnie żeby to nagrać. Ze strachu zamknąłem oczy ale po chwili usłyszałem czwarty głos
- Naprawdę nie macie nic do roboty tylko znęcanie się nad pierwszakami? Żałosne - lekko otworzyłem oczy i zobaczyłem chłopaka z niebieskimi włosami w okularach a jego tęczówki miały dwa różne kolory, jedno czarne a drugie czerwone. Widocznie z jakiegoś powodu się go bali, wystarczyło jedno jego zdanie żeby mnie zostawili a trójka tak zrobiła - Nic ci nie jest? - spojrzał na mnie mimo że jego twarz nie wyrażała żadnych emocji wydawała mi się taka niesamowita - Nie spodziewałem się że zniżą się do takiego poziomu żeby dokuczać dziewczynie
- Nie jestem dziewczyną! - odparłem lekko zirytowany
- Mhm... Uważaj na siebie - powiedział i poszedł w stronę wyjścia. poczułem się tak dziwnie, serce zaczęło mi szybciej bić. Zaczęło mnie interesować kim on jest. Kilka dni później, słysząc rozmowy dziewczyn z klasy na korytarzu dowiedziałem się że nazywa się Buru Jigoku, jest z klasy wyżej, często opuszcza dni w szkole a przychodzi sporadycznie lub gdy są jakieś zaliczenia czy sprawdziany. Mimo że nie przepadam za takimi ludźmi którzy wszystko mają gdzieś i przyjdą sobie na jedno zaliczenie i zdają na czwórki i piątki, gdy inni naprawdę się starają przez cały rok a i tak mają przeciętne oceny, mimo to nie mogę wyrzucić go ze swojej głowy. Czy to możliwe że się nim zauroczyłem gdy mnie uratował? Co ja plotę?! Nie mogę się zakochać w kimś kogo nie znam, lubię go tylko dlatego że uratował moją dupę, z resztą skoro chodzi tak rzadko jak mówiły dziewczyny to nawet nie będę miał okazji go poznać. Przez następny tydzień widywałem go w drodze do domu, musi mieszkać gdzieś niedaleko, nie wiem czemu ale raz postanowiłem pójść za nim. Czułem się okropnie, jak jakiś stalker, lecz szybko straciłem go z oczu, ale co z tego skoro nigdy nie zdobędę w sobie tyle odwagi by do niego zagadać. Wróciłem do domu gdzie już czekała na mnie matka, widocznie wróciła wcześniej z pracy
- O Akane już jesteś. Znowu rozpuściłaś warkocz który ci rano zrobiła? Nie ważne... Jutro masz wolne, prawda? Myślałam żeby razem skoczyć do sklepu
- Nigdzie nie idę, nie lubię chodzić po sklepach
- W końcu trzeba ci coś kupić, wszystkie ubrania jakie ci kupuję kurzą się w szafie, widocznie nie jestem w stanie trafiać twój gust
- Może dlatego że jestem chłopakiem a ty mi kupujesz babskie ciuszki! Przepraszam że nie urodziłem się dziewczyną! - powiedziałem i pobiegłem do swojego pokoju. Rano postanowiłem wyjść z domu zanim moja matka się obudzi, zostawiłem jej kartkę na stolę w salonie żeby się nie martwiła i wyszedłem. Zacząłem się plątać po mieście gdyż nie miałem żadnych znajomych z którymi mógłbym spędzić czas. Usiadłem na ławce na placu w centrum nie mając co robić, naglę w oddali dostrzegłem niebieskowłosego. Co powinienem teraz zrobić? Pójść? Dlaczego tak panikuję, przecież i tak na mnie nie zwróci uwagi. Przynajmniej tak myślałem jak po chwili do mnie podszedł
- To ty lazłeś za mną wczoraj? - spytał z obojętną miną
- Co? Ja? Nie... Etto... Być może to był ktoś podobny do mnie lub przez przypadek za tobą szedłem w tą samą stronę co ty... - byłem taki zdenerwowany że już nawet nie wiedziałem co mówię - Przepraszam Jigoku-sempai muszę już iść
- Skąd wiesz jak mam na imię? Jesteś jakimś stalkerem czy co?
- N... Nie... Ja... - zapewne zrobiłem się cały czerwony - naprawdę muszę już iść - powiedziałem i poszedłem w losową stronę. Zatrzymałem się w parku i próbowałem się uspokoić
- Jaki ze mnie idiota - powtarzałem sam do siebie opierając się o barierkę przy stawie.
Jigoku
Do pewnego czasu chodziłem do szkoły codziennie. Był to mianowicie 1 semestr, gdy zaczynałem naukę. Zacząłem zauważać, że nie potrzebuję książek, podręczników. Umiałem wszystko. Skąd? Tego nie wiem. Do szkoły przychodziłem odebrać świadectwo, na sprawdziany, kartkówki, jak pytali i gdy mnie o to proszono. Nauczyciele nawet się na to nie skarżyli, ponieważ jak to ujmują "mam przed sobą świetlaną przyszłość." Moim głównym zajęciem jest przesiadywanie w domu i pomaganie wychowawcom, gdy sobie nie radzą. Dlaczego? Bo nawet starsze klasy się mnie obawiają. Można powiedzieć, że jestem tak zwanym idolem i nawet samym spojrzeniem mógłbym jakąś uczennicę zaciążyć o co byłem kilka razy oskarżany. Nie wiem, po co to robiły. Może dla żartu, albo żebym pod przymusem się nimi opiekował. Nie. To nie było zabawne. Ostatnio, gdy znów musiałem rano wstać, bo miałem zaliczyć coś z anglika usłyszałem, jak grupka facetów się nad kimś znęca. Jestem na tyle dobry, iż postanowiłem pomóc. I oczywiście wiedziałem, że owa osoba jest facetem. Tylko debil ty tego nie zauważył. Wyglądałby bardziej męsko, jakby ściął te włosy. Ale co ja do tego mam? Nie moja sprawa. Niedawno to nawet za mną lazł. Może i przez przypadek, bo mieszka gdzieś niedaleko. Dzisiaj znów poproszono, abym zastąpił jakiś nauczycieli bo są na wycieczkach. Dosyć niechętnie zebrałem się i wgramoliłem do klasy. Przywitał mnie dość głośny pisk. 1a naprawdę była wnerwiająca. Szczególnie dziewczyny. Jak tylko się pojawiłem w budzie, to otaczały mnie i nie przepuszczały. To było naprawdę cholernie denerwujące. Rozejrzałem się po uczniach i w oczy rzucił mi się chłopak, któremu pomogłem. Podszedłem z dziennikiem w ręce i zatrzymałem się przy jego ławce.
-Yamura Akane?-zapytałem.
Chłopak tylko przytaknął.
-Niech go pan zostawi! A może raczej ją!-klasa chyba nie za bardzo za nim przepadała.
-Przymknijcie się, cholerne bachory. Może i jestem od was tylko o ros starszy, ale na pewno mądrzejszy, więc cicho siedzieć, bo sprawdzian wam załatwię!-krzyknąłem.
Od razu się uciszyli. Schyliłem się nad nim.
-Po lekcji chcę z tobą porozmawiać.-szepnąłem i wróciłem do biurka.
Usiadłem na krześle obrotowym.
-Jakieś pytania?-mruknąłem.
Niech ten dzień się do cholery kończy, bo wybuchnę.
-To prawda, że masz tatuaże?!
-Tsa... i dzisiaj jestem dla was nauczycielem, więc zwracajcie się per "pan".
-Zaciążyłeś... ekh... Zaciążył pan kiedyś jakąś dziewczynę?
-Nie. Ani jednej. Nie moja wina, że zrobią dzieciaka z byle kim.
-Jacy są pana rodzice?
-Nie mam ich. Wychowuje mnie starsza siostra. Jest tutaj nauczycielką od alfabetów.
Nawet nie zauważyłem, jak cała godzina minęła i wszyscy wyszli, prócz Akane. Grzecznie siedział na swoim miejscu. Zabrałem krzesło i usiadłem obok niego.
-Powinieneś ściąć włosy. Nie wyglądałbyś aż tak dziewczęco.
-Ale ja nie mogę...
-Jak to "nie możesz"?
-Moja matka chciała mieć córkę, i z jakiegoś powodu kupuje mi ciągle żeńskie ubrania... to się nasiliło dwa lata temu, gdy zmarł mój ojciec.
-Hm... rozumiem... No to postanowione. W domu mam wolny pokój, więc nie powinno ci to jakoś przeszkadzać. Pogadam jeszcze z siostrą. Z resztą, powinna tu zaraz przyjść.
Tak jak przewidziałem przyszła. Była podobna do mnie, ale miała 27 lat, czerwone włosy, jedno oko niebieskie, drugie czarne.
-Dobry Rukkie. Mam sprawę.
Wyglądała na zaciekawioną, więc papiery odłożyła szybko na biurko i stanęła obok mnie.
-Ten chłopak jest można powiedzieć "dręczony psychicznie" przez matkę. Ta nawet nie chce słyszeć, że ma syna, więc zaproponowałem, by u nas zamieszkał. Co ty na to.
-Obojętnie. Wiesz, że tylko raz czy dwa razy w tygodniu jestem w domu. Nie będzie mi to za bardzo przeszkadzało, ale w zamian będzie sprzątał.
Chłopak grzecznie pokiwał głową, że się zgadza. Po lekcjach pojechałem z nim do jego domu.
-Dzień dobry. Jestem Buru Jigoku. Pani córka bardzo mi się podoba, więc chciałbym, by u mnie zamieszkała. Oczywiście nic złego jej nie spotka.
-Ach! Wiedziałam, że w końcu się zakocha! Oczywiście, że się zgadzam!
-No to my tylko przyszliśmy po ubrania.
Przepuściła Akane i nie pytała o nic więcej. Stojąc przy samochodzie zapaliłem papierosa i czekałem, aż ten się zjawi. Przed tym, jak mnie zauważył zdeptałem go i otworzyłem drzwi. Przez całą drogę siedział cicho.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz