Akane
Jak tylko wróciłem do domu nie miałem ani trochę ochoty jeść. Z każdego posiłku jadłem tylko tyle by nie paść z głodu. Za każdym razem moja mama zaczynała tłumaczyć Ji że to dla mojego dobra, że powiedział że wróci, jakby te słowa miałyby mi poprawić humor. Z każdym dniem zaczynałem tęsknić za nim coraz bardziej, próbowałem się kilka razy do niego dodzwonić ale najwidoczniej zmienił numer. Po jakimś czasie w końcu nie wytrzymywałem tego i kilka razy pociąłem sobie ręce co starałem się ukrywać jak najlepiej przez co zacząłem nosić same bluzy z długim rękawem i przestałem również ćwiczyć na W-Fie. Z jakiegoś powodu jedyną osobą której mogłem ufać stała się Sui. Odwróciła się od swoich koleżaneczek i jako jedyna w klasie, oprócz Aki'ego, martwiła się o mnie i nawet można powiedzieć że zaprzyjaźniliśmy się. Aki po tym jak zobaczył w jakim jestem stanie również się odrobinę przejął, jednakże nadal momentami próbował się do mnie dobierać. Cały czas sobie powtarzałem w głowie słowa Ji "Wrócę jak będzie lepiej", ostatnimi czasy czytałem że coś takiego na co "choruje" Ji nie da się tego całkowicie wyleczyć, najwyżej złagodzić lekami i terapią ale często nie daje to dużych efektów. Jak znajdowałem więcej takich opinii i wiadomości zaczynałem coraz mniej wierzyć że kiedykolwiek będziemy mogli się jeszcze spotkać... Jakby problemów ze mną moja matka miała mało to jeszcze biuro w którym pracowała zbankrutowało, straciła pracę i nie mogła znaleźć nowej. Pieniądze które staraliśmy się oszczędzać jak najmocniej zaczynały się powoli kończyć, ledwo starczało na jedzenie a co dopiero na rachunki. Gdy powiedziałem o całej sytuacji Sui i Aki'emu. Chłopak po lekcjach chciał ze mną porozmawiać. Zaoferował dziwne rozwiązanie naszego problemu finansowego
- Jesteś młody, ładny, atrakcyjny a twoja figura odrobinę przypomina kobiecą. Można to wykorzystać, jeżeli wiesz o czym mówię
- Co?! Nie ma mowy
- Posłuchaj. Mój ojciec jest właścicielem klubu/baru. Wiem jacy faceci tam przyłażą i że szukają numerku na jedną noc, a za kogoś takiego jak ty mogliby dać całkiem niezłą sumkę. Mogę załatwić ci dostęp do jednego z pokoi gościnnych gdyż nasze mieszkanie jest nad klubem
- A ty niby co będziesz z tego miał?
- Oczywiście będziesz mi się w pewien sposób odwdzięczał a jak to już dowiesz się w swoim czasie - oczywiście w pierwszym momencie się nie zgodziłem ale gdy doszło do tego że zagrozili nam że odbiorą nam dom a moja mama nadal nie zarabiała dużo na pracach dorywczych nie miałem innego wyjścia. Po lekcjach podszedłem do Akiego i się zgodziłem, dał mi dane gdzie znajduje się klub, również powiedział że załatwi mi "pierwszego klienta". Jak się okazało był to jakiś 22-latek, miałem straszne odruchy wymiotne jak tylko ten facet mnie dotykał już nie mówiąc o samym stosunku, jednakże tak jak mówił Aki dostałem dość sporo pieniędzy. Jednakże nie mogłem powiedzieć mojej mamie prawdy, złamałaby się i możliwe że zaczęłaby jeszcze bardziej świrować. A jeżeli chodzi o to "odwdzięczenie się" o którym mówił Aki polegało na tym że bez słowa sprzeciwu miałem z nim sypiać. Po dłuższym czasie nie miałem innego wyjścia jak przyzwyczaić się do tego wszystkiego, źle się z tym wszystkim czułem ale cały czas powtarzałem sobie że robię to dla mamy żeby nie musiała się martwić o utrzymanie. Po pół roku takiej "pracy" moja mama poznała jakiegoś mężczyznę bardzo nam pomagał w naszej sytuacji. Skończyło się na tym że oświadczył się mojej mamie i trzy miesiące później wzięli ślub, z powodu że nie byłem pełnoletni moje nazwisko również się zmieniło na Saeki. Po tym Powiedziałem Aki'emu że nie będę dłużej robił tego za pieniądze, jednakże zanim się zorientowałem uzależniłem się od seksu co sprawiło że zaczynałem spotykać się z kim popadnie zazwyczaj te związki nie trwały dłużej niż tydzień a czasami nawet umawiałem się z niektórymi na "jeden numerek". Nigdy bym nie pomyślał że aż tak się zmienię mimo wszystko nie mogłem przestać myśleć o Ji i ta towarzysząca przy tym myśl że prawdopodobnie nigdy więcej go nie zobaczę a jeżeli nawet to gdy zobaczy jaki się stałem nie będzie chciał już mnie znać... Minęły dwa lata od kiedy rozstałem się z Ji. Zbliżała się północ, wracałem właśnie od jednego z moich "jedno nocnych" kochanków. W pewnym momencie zaczepiło mnie paru facetów, zaciągnęli mnie do najbliższego zaułku i zaczęli grozić nożem. Chcieli żebym oddał im wszystko wartościowego co mam przy sobie.
- Co tu się dzieje?! - Powili usłyszałem jakby znajomy głos. Po chwili zobaczyłem pewnego mężczyznę... Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, jego kolor oczu i tatuaże na ręku były identyczne jak u Ji - Zostawcie ją natychmiast - że co? "Ją"? Mój wygląd się zmienił i nie jest już taki babski...! Nie za bardzo miałem ochotę z nim teraz rozmawiać, wykorzystując nieuwagę napastników wymknąłem się i zacząłem uciekać. Jednakże nie udało mi się uciec jakoś daleko bo szybko dostałem zadyszki, gdyż w dzieciństwie chorowałem na astmę a pół roku temu przez zignorowane przeziębienie nabawiłem się nawrotu choroby. Wyciągnąłem z kieszeni bluzy inhalator i wziął z niego wdech. Oparłem się o ścianę próbowałem uspokoić
- Akane, to ty, prawda? - Usłyszałem ponownie ten głos. Popatrzyłem w stronę mężczyzny... Na prawdę nie chcę teraz z nim rozmawiać, jeżeli wszystko się wyda znienawidzi mnie
- Przepraszam ale musiał mnie pan z kimś pomylić - próbowałem się oddalić ale chłopak złapał mnie za rękę przyciągając do siebie i tuląc - Ji co ty robisz, do jasnej cho...
- To już nie "Sempai"? - odparł z uśmiechem
- Jestem już za stary na takie coś
- Czyli się nie pomyliłem - powiedział a w jego głosie można było usłyszeć szczęście. Udało mi się wydostać z jego uścisków i się odrobinę cofnąłem - Mówiłem ci że wrócę - powiedział na co przytaknąłem
- Mimo wszystko nie jestem już tym samym Akane którego znałeś dwa lata temu
- Zdaję sobie z tego sprawę. Szukałem cię długi czas myślałem że już mi się nie uda
- Nie mogłeś mnie znaleźć pewnie dlatego że moja matka ponownie wyszła za mąż i moje nazwisko też się zmieniło... Teraz wszędzie jestem zapisany jako Saeki Akane
- Nie miałem pojęcia - powiedział i ponownie mnie przyciągnął do siebie - Tak bardzo za tobą tęskniłem - powiedział. Wtedy zauważyłem jakiś napis na jego dłoni, jak się okazało było to wytatuowane moje imię, w miejscach w których Ji się wtedy skaleczył
- Wytatuowałeś moje imię? - widząc to zacząłem coraz bardziej żałować tych wszystkich rzeczy które zrobiłem w ciągu tych dwóch lat
- Zrobiłem ten tatuaż po tym jak trafiłem do tamtego zakładu, Mimo tych wszystkich terapii dawało mi to siłę bo wiedziałem że robię to wszystko dla ciebie - odparł
- Muszę już iść do domu rano mam szkołę
- Taa, a ja wykłady... Co robisz sam o takiej porze - dodał po chwili milczenia
- Etto... - po tym mogło się stać najgorsze co mogło być. Pojawił się naglę Kazuo jeden z dawnych "jedno nocnych" kochanków, wyrwał mnie z uścisków i zaczął wrzeszczeć
- Co kolejnego sobie znalazłeś - nie jest dobrze
- Odpierdol się Kazuo, mówiłem ci już wiele razy że między nami nic nie będzie - powiedziałem i szybkim krokiem zacząłem się kierować w stronę mojego domu ale ktoś złapał mnie za rękę. Oczywiście mogłem się spodziewać że to Ji
- Kto to był?
- Nikt ważny. Prześladuje mnie i chce żebym z się z nim spotykał
- Co miał na myśli mówiąc "Kolejnego sobie znalazłeś"? - powiedział i puścił moją dłoń
- Jesteś inteligenty nie udawaj że się nie domyślasz
- Jednak miałem nadzieję że to błędne wnioski
- Ji ja... - wysunąłem do niego rękę ale ten się cofnął
- Kto by pomyślał że będę się tak starał dla kogoś kto stał się męską dziwką - powiedział. Gdyby ktoś inny to powiedział miałbym to gdzieś ale te słowa wypowiedziane z jego ust strasznie mnie zabolały. Chciałbym powiedzieć że żałuję ale chyba jest już na to za późno. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć chłopak się oddalił. Pobiegłem do swojego pokoju i próbowałem się uspokoić... On mnie teraz nienawidzi na pewno, widziałem to brzydzenie w jego oczach, co ja zrobiłem... Czemu zacząłem być taki...! Takie myśli towarzyszyły mi przez większość pozostałej nocy. Spałem tylko 3 godziny więc nie byłem również w dobrym nastroju. Co również zauważyła Sui jak tylko przyszedłem do szkoły
- Akane, wszystko w porządku?
- Nie... - odparłem krótko smętnym głosem
- Co się stało?
- Ji wrócił...
- Nie powinieneś się cieszyć? Tak bardzo rozpaczałeś dwa lata temu...
- Gdybym wszystkiego nie zjebał byłbym w siódmym niebie
- To znaczy?
- Spotkałem go wczoraj wieczorem na ulicy. Wyglądało na to że się bardzo ucieszył jak mnie zobaczył... Ale musiał na nas wpaść Kazuo i palnąć coś przez co Ji wszystkiego się sam domyślił
- "Wszystkiego" masz na myśli...
- Tak... Teraz zapewne nie będzie chciał na mnie nawet spojrzeć
- Zawsze myślisz najpierw o tym najgorszym... Ji cię kocha na pewno jakoś się ułoży!
- Gdy próbowałem do niego wyciągnąć rękę cofnął się i nazwał mnie męską dziwką. Obawiam się że możesz nie mieć racji - Po skończonych zajęciach wyczerpany wróciłem do domu. Będąc w przedsionku usłyszałem jak toś rozmawia z moją mamą i nie był to głos ojczyma. Wszedłem do salonu gdzie okazał się siedzieć Ji i pił herbatę z moją mamą. Nie wiedziałem co mam powiedzieć lub zrobić
- Oh, Akane już jesteś... Popatrz kto nas odwiedził - powiedziała z uśmiechem lecz po chwili również wyczuła tę niezręczność unoszącą się w powietrzu - To ja może was zostawię samych - oznajmiła i udała się na piętro... Nadal nie wiedziałem co powinienem powiedzieć po tym co wydarzyło się ostatnim razem
- Nie masz mi nic do powiedzenia... Nawet Gównianego Dzień dobry? - powiedział niebiesko włosy nadal siedząc na kanapie
- Po co tutaj przyszedłeś?
- Po tym jak sobie wszystko przemyślałem postanowiłem przyjść porozmawiać... - Powiedział wstając podszedł kilka kroków w moją stronę - Po tym jak nie mogłem cię znaleźć mój ojciec wybrał dla mnie narzeczoną, ale zerwałem z nią te zaręczyny myśląc wyłącznie o tobie... Nie chcę żebyś myślał że cię nienawidzę... Brzydzę się to fakt ale jeżeli się bardzo postarasz możliwe że mnie odzyskasz. Jak na razie nie zbliżaj się i nie odzywaj się do mnie... Muszę już iść, podziękuj matce ode mnie za herbatę - Powiedział po czym wyszedł... "Jeżeli się bardzo postarasz" tylko co ja takiego mam zrobić? Nie spotykać się z nikim więcej to na pewno ale nie spowoduje to że Ji przestanie się mnie brzydzić.
Jigoku
Poznałem paru kumpli w zakładzie, dzięki temu nie musiałem być sam. Na szczęście... Likoe, wysoki, z strasznie ciemnymi oczami, ale nie czarnymi. Raczej granatowymi. Miał białe włosy. Sanae to jego przeciwieństwo, prócz wzrostu... Do tego Uryu. Miły, zabawny z czarnym humorem. Wysoki, chudy, fioletowe włosy z szarymi pasmami i szare oczy. Nie świrowałem jakoś mega często, więc było dobrze... Mimo wszystko bardzo mnie pilnowano. No ale trudno. Zakład był nieco jak taki hotel z murem i strażnikami. Życie było dość dobre tam, ale... ta tęsknota... Ciągle wieczorem dawałem się ponieść emocjom i płakałem jak jakaś baba na tanim romansidle...
-Akane... czy ty tęsknisz tak mocno, jak ja?...
W pewnym momencie dowiedziałem się, że Likoe robi tatuaże... Wybrałem się więc do niego z zamiarem sprawienia sobie nowego. Był oczywiście w swoim pokoju i rysował nowe projekty.
-Dobry...-zacząłem.
-Dżem.-te jego żarty...
-Ja zrobić nową dziarę.
-A masz gdzie? Czy na dupie chcesz?
-Hahaha... na dłoni. Imię pewnej osoby...
-Ohooo... Nasza Pantera się zakochała?
-Nie śmiej się, idioto, tylko weź do roboty.
-Dobraa... to jakie to imię?
-Akane...
-Prawa ręka?
-Prawa.
-No pewnie do no "wiesz"...
-Masz nieśmieszne żarty...
-Doprawdy? Nie marudź, tylko siadaj.
Zdezynfekował mi dłoń po czym zrobił tatuaż. Nie bolało. Tak trochę śmiesznie... Założył mi jeszcze opatrunek ochronny. Podziękowałem mu i wyszedłem. Wróciłem do pokoju i wyciągnąłem zdjęcie Akane... był na nim ukazany, gdy spał po swoim pierwszym razie... Położyłem się i wgapiałem w fotografię... Zasnąłem z oczami w oczach a rano ciężko mi się wstawało... dwa lata szybko minęły. Bardzo szybko. Wraz z kumplami wyszedłem w tym samym czasie i z nimi wróciłem do Tokio. Miałem nadzieję znaleźć Akane, ale na próżno... dość szybko ojciec znalazł mi narzeczoną, z którą tylko się przyjaźniłem... pomagała mi w poszukiwaniach, a jej chłopak był cholernie miły i bardzo go polubiłem. Naprawdę bardzo. W końcu się poddałem i postanowiłem przespacerować w nocy jak usłyszałem groźby... rzuciłem się na pomoc i osoba przeze mnie ratowana wydała mi się znajoma... jak się okazało, był to czarnowłosy. Rozumiem, że musiał pomóc finansowo matce, ale mógł znaleźć pracę jako na przykład kelner, czy coś... Nie musiał robić "tego"! Zdenerwowałem się, bardzo. A do tego na drugi dzień jego matka zaprosiła mnie na herbatę. Nie wypadało się nie zgodzić, więc poszedłem. Niestety, napotkałem Akane... z jednej strony byłem szczęśliwy, jednak... coś we mnie pękło. Bolało mnie to, że tyle osób widziało go nago...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz