Akane
Ji zaczął czytać jakąś książkę, a ja siedziałem na drugim końcu kanapy i wtulałem się w maskotkę. Po chwili lekko się podniosłem i na czworaka razem z miśkiem podszedłem do Ji i położyłem głowę na jego kolanach. Ji cicho się zaśmiał i pogłaskał mnie lekko po głowie, po czym moje uszy zamieniały w kocie, jak i również pojawił mi się ogon. Chłopak podrapał mnie za uchem przez co zacząłem cicho niekontrolowanie mruczeć
- Jesteś teraz cholernie uroczy - powiedział nie przerywając pieszczot
- Ji... - odezwałem się po jakiejś chwili
- Hm?
- Co z twoją pracą? Nie idziesz do niej?
- Chodzę do pracy kiedy chcę
- Mi chodziło o twoją pracę nauczyciela
- Zadzwoniłem do dyrektorki i wziąłem wolne by "opiekować się członkiem rodziny" - powiedział ponownie głaszcząc mnie po głowie
- "Cz... Członkiem rodziny"?
- No tak. Jesteś przecież dla mnie jak żona, a to członek rodziny, nie? - odparł na co się lekko zaczerwieniłem - Muszę coś jeszcze dziś załatwić. Więc zadzwonię po Sui żeby z tobą została, dobrze? - tylko przytaknąłem i podniosłem głowę z jego kolan. Ji zadzwonił po dziewczynę i powiedział jej jaka jest sytuacja nie trzeba było długo czekać aż po kilu minutach już była pod drzwiami. Jak tylko ją wpuściłem od razu podeszła do Ji
- Czemu nic nie mówiłeś co się stało Akane? - martwiłam się jak go nie było
- Martwiłabyś się jeszcze bardziej a wystarczyło że ja musiałem tak się czuć... Zostaniesz z nim? Nie powinno to zająć mi wiele czasu - Sui zgodziła się i razem z nią poszedłem do salonu. Ji wrócił dopiero po jakiś 2 godzinach. Gdy pytałem się gdzie był ten odpowiadał że "nie istotne". Minęło sporo czasu i w miarę już zacząłem dochodzić do siebie, jednak nie chciałem chodzić sam w miejsca gdzie jest mało ludzi. Ji zaproponował mi żebym z nim zamieszkał na stałe, byłem taki szczęśliwy że zgodziłem się praktycznie od razu. Minęło już tyle czasu że już nawet zaczynałem mieć z powrotem ochotę na seks ale Ji z jakiegoś powodu nie robił nic co by do tego prowadziło. Siedzieliśmy razem w sobote wieczór razem w salonie, postanowiłem postanowiłem dać mu pewne sygnały że "mam ochotę" ale ten oczywiście nic nie zauważył. Musiałem wiec "pobawić się w prowokatora". Zwrócił na mnie uwagę ale żadnej innej reakcji z jego strony nie było, trochę się zdziwiłem. Od razu do głowy zaczęły mi przychodzić różne myśli np: "Już go nie podniecam", "Może to nie było dla niego podniecające". Usiałem z powrotem na miejscu, Ji lekko westchnął i powiedział mi że od jakiegoś czasu ma "z tym problemy"
- Od kiedy?
- Nie wiem dokładnie
- Od kiedy zostałem... porwany?
- Możliwe
- Może powinieneś iść z tym do lekarza... - chłopak się ze mną zgodził... Ale jak mówiłem lekarza to nie miałem na myśli Onoe... Czemu zawsze jak coś mu się dzieje dzwoni po Onoe, on nie jest jedynym lekarzem na tym świecie do jasnej cholery, a na pewno się nie zna na wszystkich dziedzinach. Jak się okazało Ji ma impotencję ale na szczęście nie stałą, lecz nie wiadomo kiedy mu minie. Jak na razie Onoe kazał mu zażywać jakieś tabletki. Musiałem się pogodzić z faktem że przez pewien czas nie będę mógł się z nim kochać. Myślałem że to będzie takie łatwe, ale po pewnym czasie z orientowałem się że mam z tym pewien problem, pewnego dnia gdy Ji "poszedł do swojej pracy" ja udałem się do jakiejś kawiarni. nie mogłem się powstrzymać by nie myśleć "O tym". przysiadł się do stolika mężczyzna wyglądający bardzo podobnie do Ji. Nawet nie wiem jak to się stało ale wylądowałem w jego mieszkaniu...A konkretnie w łóżku. Zacząłem widywać się systematycznie z Momoru, chyba mu się podobałem ale ja "to" z nim robiłem tylko dlatego że wyglądał jak Ji, a ja nie mogłem wytrzymać bez seksu. Ja chyba na prawdę mam z tym problem. Jeszcze sui jakimś cudem się o tym dowiedziała i zagroziła mi że jeżeli nie przestanę to powie wszystko Ji. Myślałem że blefuje ale gdy w piątek wróciliśmy ze szkoły...
- Akane czy ty mnie zdradzasz? - spytał spokojnym tonem głosu... Zamurowało mnie nie wiedziałem co odpowiedzieć.
Jigoku
Sui potwierdziła moje obawy. Gdy pracowałem, często chodziłem po mieście z "obstawą" i widziałem Akane z jakimś facetem. Sądziłem, że znalazł jakiegoś kumpla czy coś, bo mnie często nie było, a sam przecież by nie siedział całymi dniami. Zacząłem się martwić wtedy, jak zauważyłem, że on całuje czarnowłosego w policzek. Dopiero w tamtym momencie o tym pomyślałem. Nie chciałem jednak dopuszczać do siebie tej myśli. Próbowałem zajmować się sprawami grupy, aby o tym nie myśleć, jednak co chwilę miałem to przed oczyma. W końcu postanowiłem zapytać Sui. Myślałem, że zaprzeczy, że to nie tak, że się myliłem. Byłem dziwnie spokojny, gdy mi to powiedziała.
-Może wejdziesz i się czegoś napijesz? Przy okazji ochłoniesz trochę...
-Ale ja nie jestem zły, muszę jednak o to natychmiast zapytać Akane, dziękuję, że mi o tym powiedziałaś, inaczej nadal żyłbym w kłamstwie.
Pożegnałem się i szybko udałem do domu. Chłopak siedział w salonie. Rzuciłem marynarką i stanąłem na przeciw niego.
-Akane, czy ty mnie zdradzasz?
Wyglądał na zmieszanego. Jego wzrok zdawał się mówić "to nie tak, ja nie chciałem! Wybacz mi!".
-To wystarczająca odpowiedź.
Odwróciłem się i wolno poszedłem do pokoju, który był moim "prywatnym" pokojem. Zatrzasnąłem drzwi i usiadłem na ziemi. Wokół mnie było pełno niebezpiecznych rzeczy i narkotyków. Nazywałem to swoim "małym" królestwem. Byłem tak zdruzgotany, że wciągałem, co popadnie, mimo, że mogłoby mnie to zabić. Nie dbałem o to. Zdradził mnie, nie raz, a kilka razy. Nie powiedział mi o tym. Nic nie wspomniał, że ciągle myśli o seksie, gdyby tak było, pozwoliłbym mu mieć kochanka. Zrozumiałbym to, a on to ukrywał. Zachowywał się normalnie. Całował mnie, przytulał... aż brało mi się na wymioty. Zrozumiałem, iż tak naprawdę go nie znam, że jest kimś obcym. Nie mogłem mu teraz zaufać. Okłamywał mnie dostatecznie długo. Wziąłem szklaną butelkę, roztrzaskałem ją i zacząłem się ranić po całym ciele. Starałem się uspokoić, jednak narkotyki odcinały mi powoli kontakt z rzeczywistością. Słyszałem, jak prosił, bym wyszedł, a później, jak krzyczał moje imię...
Najwyraźniej straciłem przytomność, ponieważ obudziłem się w łóżku. Obok niego stał Onoe z miną "Jesteś jak małe, upierdliwe dziecko", a po jego lewej zapłakany Akane z opuchniętymi oczyma. Powoli się podniosłem.
-Co ci debilu strzeliło do łba, żeby tak okaleczać swoje ciało? Mogłeś zdechnąć.
Nie odpowiedziałem i tylko starałem się jakoś ogarnąć sytuację. Mężczyzna jeszcze mnie opieprzył, zostawił jakąś kartkę i wyszedł. Czarnowłosy się rozkleił.
-Ja... ja tak bardzo cię przepraszam... wiem, to nie pomoże, ale... Jeśli chcesz, żebym zniknął, to wystarczy, jedno słowo i nie będę zawracał ci głowy...-po tej wypowiedzi zaczął energicznie przecierać oczy.
-Głupi jesteś? Jak mógłbym cię zostawić? To moja wina, ja jestem beznadziejnym facetem i kochankiem... Nawet nie jestem w stanie cię zaspokoić...
-Nie prawda! Mogłem się powstrzymać, ale i tak nie dałem rady!
-Akane, ja też nie dałbym rady przeżyć bez seksu więcej niż dwa tygodnie...
Chłopak się we mnie wtulił łkając, a ja bawiłem się jego włosami. Były takie mięciutkie... Delikatnie go za nie szarpnąłem i cmoknąłem jego usta.
-Kochanie, nie chodź do niego. Proszę, załatwię ci terapeutę... wyleczysz się...
On tylko przytaknął nic nie mówiąc.
-Jesteś głodny?
-No... odrobinę...
-Nie jestem w stanie nic przygotować, więc może coś zamówimy? Pizza?
-Może być pizza...
Szybko złożyłem zamówienie, a gdy usłyszałem dzwonek do drzwi dałem Akane pieniądze, aby zapłacił. Nie zjadł zbyt dużo, co mnie zmartwiło.
-Czemu tak mało zjadłeś?
-No bo... straciłem apetyt...
-Nadal jesteś na siebie zły?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz