Akane
Dobrze wiedziałem co teraz przeżywa Ji-sempai. Dwa lata temu jak mój ojciec trafił do szpitala również byłem załamany i w każdej chwili modliłem się żeby przeżył. Jednak Sempai prócz siostry nie ma już nikogo. Dowiedziałem się że Rukkie-sensei miała wczoraj zatrzymanie akcji serca ale ją odratowali. Przez te parę dni zostawałem w domu żeby jakoś wspierać Sempaia ale w końcu powiedział mi że mam pójść do szkoły bo będę miał zaległości. Zacząłem się kierować w stronę mojej klasy gdy już byłem pod nią otworzyłem książkę i czytałem coś żeby wiedzieć mniej więcej co było na poprzednich lekcjach, kontem oka widziałem jak dziewczyny z klasy o czymś mówiły patrząc się cały czas na mnie. Naglę ktoś wytrącił mi podręcznik z rąk, był do jeden z typów z mojej klasy których najbardziej nie lubię
- Co się stało koleżanko że nie było cię tak długo w szkole? Przechodziłaś operacje zmiany płci? - powiedział i lekko szarpnął mnie za włosy
- Odwal się - syknąłem i odrobinę go odepchnąłem
- Przyłożyłbym ci ale nie biję kobiet - powiedział, miałem już tego dość, zacisnąłem pięść i przywaliłem chłopakowi - Oż ty - syknął i zaczęła się bójka, wokół nas zebrało się małe kółeczko gapiów. Naglę usłyszałem znajomy głos
- Co tu się dzieje? - jak się kazało był to Jigoku-semapi
- On jest jakiś nienormalny. Rzucił się na mnie z pięściami bez powodu - powiedział chłopak
- Cicho siedź. Znam te wszystkie historie na twój temat i wiem że musiałeś go sprowokować - powiedział niebieskowłosy - Nie ma tu co oglądać, rozejść się - dodał po chwili i wszyscy tak zrobili - Akane, pójdziesz ze mną - oznajmił, bez słowa poszedłem za nim. Weszliśmy do jakiejś pustej klasy. Chłopak spojrzał na mnie z założonymi rękami - Masz mi coś do powiedzenia? - powiedział
- To nie była moja wina! On mnie sprowokował i...
- Czyli jednak uderzyłeś pierwszy
- No tak ale...
- Przestań się przejmować co mówią o tobie inni, nie dawaj się tak łatwo prowokować bo oni właśnie na to liczą
- Łatwo ci mówić. To nie ty byłeś wyśmiewany z jednego i tego samego powodu już trzeci rok z rzędu
- Może i nie wiem jak to jest ale nie chcę żebyś miał jakieś kłopoty - oznajmił, przybliżył się odrobinę do mnie i pocałował. Nie wiedziałem co teraz powiedzieć na dodatek zrobiłem się cały czerwony jak burak. Po chwili zabrzmiał dzwonek - Lepiej żebyś wrócił żebyś się nie spóźnił - powiedział. Całe szczęście że już nie byłem aż tak czerwony. Zdążyłem wrócić pod klasę zanim przyszedł nauczyciel. Podniosłem mój podręcznik z podłogi i wszedłem do klasy. Po tym co się przed chwilą stało nie mogłem się skupić przez cały dzień zajęć. Skoro mnie pocałował to znaczy że też coś musi do mnie czuć, gdyby było inaczej czemu miałby niby to robić? Gdy wróciłem do domu Sempai już tam był, leżał na kanapie i spał. Miał koszulkę z krótkimi rękawami przez co widać było jego tatuaże, zacząłem się nim przyglądać gdy w pewnym momencie niebieskowłosy się obudził - Co ty robisz? - spytał widząc mnie opartego o oparcie kanapy
- Nic, tylko patrzyłem na twoje tatuaże... Są bardzo fajne - powiedziałem na co on spojrzał na mnie pytającym wzrokiem - też chciałbym mieć jeden mały ale podobno takie rzeczy do mnie nie pasują
- Nie "podobno" tylko na pewno... Nie wyobrażam sobie ciebie z tatuażem
- Czemu?
- Jesteś zbyt uroczy a tatuaż by wszystko psuł - odparł podnosząc się z kanapy - Ide do szpitala sprawdzić co z Rukkie. Jak będziesz głodny to sobie coś zrób do jedzenia
- Może, pójść z tobą?
- Wole iść sam - odparł, po czym wyszedł. Dosyć długo go nie było, więc postanowiłem do niego zadzwonić ale nie odbierał, mam nadzieję że i jemu się nic nie stało. Zacząłem się odrobinę martwić ale niebieskowłosy wrócił nad ranem i od razu poszedł do swojego pokoju.
Jigoku
Miałem nadzieję, że Akane nie stanie się taki, jak ja kiedyś. Byłem chudy, niski i słaby, a do tego jeszcze to cholerne oko. Gdy zaczęto się ze mnie nabijać zmieniłem się i ja naśmiewałem z innych. Można powiedzieć, iż byłem swego rodzaju chuliganem, lub czymś podobnym. Oczywiście miałem zamiar dać temu, który zaczął nauczkę. Doskonale go znałem, Hiroshi. Dość mało przyjemny typek, który zaczął do mnie 'skakać', ale pożałował tego już za pierwszym razem. Zaciągnąłem go za budynek szkoły i przycisnąłem do ściany.
-Myślisz, że to było zabawne?...-syknąłem wnerwiony.
-A nie było?
-Nie. Wiesz, może chcesz pogadać inaczej?
W tym momencie podniosłem dłoń i zacisnąłem ją w pięść. Chłopak zaczął zaprzeczać i przepraszać. Puściłem jego kołnierzyk i wróciłem do szkoły. Miałem tylko biologię, bo nauczycielka robiła jakiś sprawdzian, a potem nic nie miałem. Wróciłem do domu, szybko się przebrałem i zasnąłem na kanapie. Obudził mnie skrzyp podłogi. Zastałem Akane, który się we mnie wgapiał. Wyjaśnił mi powód, po czym podniosłem się z zamiarem odwiedzenia siostry. Jej stan nadal nie był najlepszy, więc chciałem się upewnić... Na szczęście jest dobrze, może już mówić, ale ma sparaliżowane ręce, a chodzić jej samej nie wolno. Musiałem jej jeszcze obiecać, że będę się opiekować naszym gościem, na co przytaknąłem i wyszedłem około 22. Idąc w stronę domu napotkałem starego kumpla i postanowiliśmy się nieco zabawić... Schlani chodziliśmy po mieście śmiejąc się strasznie głośno. Na szczęście mieszkał niedaleko, więc spędziłem noc u niego. Rano z nieziemskim bólem głowy obudziłem chłopaka.
-Ejj... Ishito... Wstawaj do cholery... 13. Wykłady masz, pijaczyno.-syknąłem zwalając go z łóżka.
Poderwał się, po czym stwierdził, że za późno i nie idzie. Wzruszyłem ramionami, pożyczyłem od chłopaka bluzkę i wyszedłem. Po przekroczeniu progu swojego domu modliłem się, żeby Akane nie wyczuł ode mnie alkoholu. Na szczęście o nic nie pytał i nie zatrzymał mnie. Jakie szczęście... odetchnąłem i padłem jak długi na łóżko. Obudziłem się około 18. Ból minął, a zapach zejdzie po prysznicu, który szybko wziąłem, zabrałem czystą bieliznę, spodnie od dresu i kapcie. W szafie miałem taki syf, że nawet nie miałem zamiaru podejmować się prób szukania koszulki, lub czegoś podobnego. Wyszedłem z pokoju i udałem się do kuchni. Niemrawo otworzyłem lodówkę, chwyciłem karton mleka i zacząłem pić. Miałem dziwne przeczucie, że ktoś mnie obserwuje. Odwróciłem się.
-Akane? Przepraszam, że tak długo zostawiłem się samego...-mruknąłem.
-Eh? N... nic... nic się... nie stało...-burknął patrząc w podłogę.
Zaśmiałem się i omal nie poplamiłem spodni mlekiem. W porę jednak opanowałem ruchy.
-Pierwszy raz widzę kogoś tak czerwonego. Jeżeli ci to przeszkadza, to mogę ubrać bluzę.-odparłem, odstawiłem karton na miejsce, podszedłem do chłopaka, ująłem jego brodę i cmoknąłem w policzek.
-Do potem, mała.-powiedziałem i skierowałem się w stronę pokoju.
Postanowiłem zrobić porządek w szafie, co zajęło mi pół tora godziny... Nigdy więcej... następnym razem grzecznie odłożę rzeczy. Wypaliłem jeszcze szybko papierosa, po czym zachciało mi się pić. Porwałem pierwszą lepszą bluzę i wszedłem do salonu. Zacząłem grzebać w barku, a po znalezieniu tego, co chciałem znów się upiłem i usiadłem na kanapie obok czarnowłosego. Nerwowo oglądał paznokcie. Powaliłem go i usiadłem na nim uprzednio unieruchamiając.
-Dlaczego mi w końcu nie powiesz, co do mnie czujesz?...-wybełkotałem.
Wiedziałem, co mówię.
-Jesteś pijany... idź spać...
-Spaaać?... Żartujesz?... Mam pod sobą osobę, która mi się podoba, a w dodatku podnieconą, myślisz, że przepuszczę taką okazję?...
Zsunąłem mu spodnie wraz z bokserkami z bioder i uwolniłem erekcję. Akane nawet się nie szamotał, a tylko czerwienił. Mógłbym dojść od samego patrzenia na jego twarz... Smutny był jeszcze fakt, że nie mogliśmy się zabawić na poważnie, bo nie był gotowy, a ja nie chciałem, by krzyczał z bólu.
Delikatnie ująłem palcami główkę, i zacząłem ją muskać, nieco drażniąc chłopaka. Jęknął bardzo cicho, ale ja i tak to usłyszałem. Bawiłem się z nim rysując kółka na jego penisie i różne linie jak i wzory. Po 30 minutach postanowiłem, że pozwolę mu dość, nachyliłem się i wziąłem go do ust. Od razu całego. Byłem do tego przyzwyczajony, z pewnych powodów, mało istotnych. Chłopak zaczął jęczeć nieco głośniej, ale nadal cicho i jakby... niepewnie. Wygiął plecy w łuk i doszedł. Połknąłem wszystko i jeszcze się oblizałem. Zakrył twarz dłońmi. Jedną z nich chwyciłem i pocałowałem zewnętrzną część. Podniosłem Akane tak, że stał i wciągnąłem mu bieliznę ze spodniami na tyłek, uprzednio go klepiąc.
-Powtórzymy to kiedyś.-szepnąłem, odgarnąłem włosy z jego czoła i cmoknąłem je.
Wróciłem do pokoju, przebrałem się i zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz