wtorek, 19 lipca 2016

Rozdział 7

Akane

Gdy wracałem ze sklepu zaczepiła mnie dziewczyna z mojej klasy, zdziwiło mnie to bo nigdy żadna z nich się do mnie nie odzywała bez żadnego konkretnego powodu. Zaczęła jakby ze mną "flirtować"
- Ok a teraz gadaj czego chcesz?
- Niczego... Nie mam pojęcia o co ci chodzi
- Wy nigdy nie jesteście dla mnie miłe więc co ci kazały załatwić twoje koleżaneczki? - spytałem ale ona w dalszym ciągu zostawała przy swoim. Gdy już chciałem pójść dziewczyna mnie złapała i pocałowała. Odepchnąłem ją i chciałem iść już do domu ale zatrzymałem się w miejscu gdy zobaczyłem Semapia szedł w przeciwnym kierunku... A co jeżeli on to zobaczył? Znienawidzi mnie... Próbowałem go dogonić żeby z nim porozmawiać ale w pewnym momencie zaczął biec i go zgubiłem. Pełen obaw wróciłem do domu. Rozpakowałem zakupy i chciałem zadzownić do Ji-sempaia ale nie odbierał. Za którymś razem postanowiem zostawić wiadomość głosową
- Chciałem tylko zapytać gdzie jesteś, bo jak wróciłem ze sklepu nie było cię, oddzwoń jakby co - rozłączyłem się i usiadłem na kanapie w salonie. Być może w ogóle nie widział jak ta dziewczyna mnie całowała więc wolałem o tym nie wspominać. Zadzwoniłem jeszcze parę razy, z nerwów zostawiłem jeszcze parę wiadoości głosowych za każdym razem mój głos coraz bardziej drżał. Po jakiejś godzinie wróciła Rukkie, spytała gdzie jest jej brat ale niestety musiałem odpowiedzieć że nie wiem. Zacząłem się martwić, postanowiłem poczekać na Semapia aż wróci. Usiadłem w przedsionku przy drzwiach frontowych i czekałem. W pewnym momencie podeszła do mnie Rukkie
- Akane idź do łóżka, jutro masz szkołe - powiedziała ale ja kiwnąłem głową przecząco. Czerwonowłosa gdzieś poszła i po chwili wróciła z kocem - Skoro masz już tutaj siedzieć to owiń się tym bo inaczej się przeziębisz
- Dziękuję - powiedziałem i wziąłem od kobiety koc. Koniec końców zasnąłem zanim Semapi wrócił do domu. Ale rano obudziłem się już we własnym pokoju... Spojrzałem na zegarek, za 20 minut zaczynały się lekcje. Szybko się przebrałem i na dobiegu bez śniadania ledwo zdążyłem do szkoły. Dowiedziałem się że wycieczka została przełożona, początkowo chcieli dać jakiegoś nauczyciela zamiast Ji ale wszyscy jednak chcieli żeby on jechał więc ostatecznie termin został przeniesiony na za tydzień kiedy stan Sempaia się polepszy. Na pierwszej lekcji wychowawczyni przedstawiła nowego ucznia Kaza Aki, miał brązowe włosy i czerwone oczy. Z tego co mówiła nauczycielka wcześniej mieszkał za granicą. Z powodu iż obok mnie nigdy nikt nie siada jedynym wolnym miejscem było to obok mnie, chłopak uśmiechając się usiadł obok. Po skończonej lekcji wychowawczyni poprosiła mnie żebym został
- Coś się stało? - spytałem dosyć nie pewnym głosem
- Właśnie miałam się też o to sptać. Widziałam jak przysypiasz na lekcji, nigdy wcześniej ci się to nie zdarzało. Wyglądasz też nie najlepiej... Może powinieneś pójść do gabinetu pielęgniarskiego
- Nie! - od razu powiedziałem nawet nie myśląc - Nie ma takiej potrzeby - dodałem szybko - Po prostu źle spałem tej nocy. Nie musi się pani martwić
- Dobrze, ale jak będziesz się źle czuł natychmiast masz iść do pielęgnarza szkolnego -  powiedziała nauczycielka na co przytaknąłem. Idąc do kolejnej klasy napotkałem Sui, jedną z fanklubu klasowego Sempaia. Miała Różowe włosy, często związane w dwa kucyki, i fioletowe oczy
- Chciałam przeprosić za Miyo wczoraj - powiedziała niepewnie
- Po co to mówisz?
- No bo zrobiło mi się głupio że brałam w tym udział
- O co w ogóle w tym chodziło?
- No bo... Może zacznę od początku... Pamiętasz jak wtedy zacząłeś się bić z Mito, a Buru-sempai to przerwał a potem kazał ci iść za nim? Byłyśmy ciekawe z dziewczynami gdzie cie prowadzi, no i widziałyśmy jak się całujecie w tamtej klasie. Dziewczyny chciały was jakoś skłucić i wymyśliły że któraś z nas cie pocałuje, zrobimy zdjęcie i mu wyślemy ale okazało się że Buru-sempai widział to na własne oczy... Jakby co ja nic nie chciałam robić... Mimo że uwielbiam Sempaia, wasz związek mi nie przeszkadza. Nawet jeżeli będzie trzeba, mogę mu wszystko powiedzieć - Byłem dość zaskoczony - Tylko proszę nie mów dziewczynom że ci o wszystkim powiedziałam - dodała po chwili, przytaknąłem po czym rozdzieliliśmy się i jeszcze poszedłem do automatu kupić sobie coś do jedzenia bo nie zdążyłem zjeść śniadania. Jak się okazało był tam również ten nowy uczeń, Aki. Jakoś tak zaczęliśmy rozmawiać, był bardzo miły. Dobrze się razem dogadywaliśmy, przynajmniej przez moment nie myślałem o tym wszystkim. Ostatnią lekcją był dziś w-f. Pod koniec zajęć nauczyciel kazał mnie i Aki poskładać siatkę i pozanosić piłki do kantorka. Po tym wszystkim mogliśmy się dopiero pójść przebrać. Reszta już zdążyła wyjść więc byliśmy w szatni tylko we dwójkę. Zanim nawet zdążyłem otworzyć swoją szafkę czerwonoki złapał mnie za rękę i przyciągnął do ściany
- C...Co ty robisz? - w tym momęcie wyglądał zupełnie inaczej niż przed chwilą
- Co się stało Akane-kun, chyba się mnie nie boisz - powiedział uśmiechając się. Próbowałem go odepchnąć ale nic to nie dawało
- Puść mnie! - krzyknąłem ale chłopak sobie z tego nic nie robił
- Spokojnie Akane-kun, będę delikatny nie będzie boleć
- C...Co?! Zostaw mnie! PUŚĆ! - zacząłem się drzeć w nadziei że ktoś mnie usłyszy. Czerwonooki włożył rękę pod mój podkoszulek i zaczął się bawić moimi sutkami - Nie! Przestań!
- Ty mówisz "nie" ale twoje ciało lubi jak poświęcam mu całą swoją uwagę - powiedział łapiąc mnie za krocze
- Przestań! - krzyknąłem ponownie, w moich oczach już zaczęły się zbierać łzy i byłem już na skraju płaczu, już myślałem że nie ma już nadziei na jakiś ratunek gdy dosłownie sekunde później gdy krzyknąłem ponownie "Zostaw mnie" usłyszałem znajomy głos
- Co tu się dzieje? - po tej wypowiedzi chwilę później zobaczyłem Sempaia. Ze wściekłą miną szarpnął Aki'ego za koszulkę i odciągnął ode mnie, mnie już łzy ciekły po policzkach strumieniami, osunąłem się tylko po ścianie i schowałem twarz w dłoniach - Wynocha stąd - syknął niebieskowłosy
- Co? Tutaj są moje rzeczy!
- To je zabieraj i wynocha! - krzyknął, po chwili już tylko usłyszałem trzaśnięcie drzwiami - Akane... -  powiedział spokojnym i ciepłym tonem głosu. Podniosłem głowę, Sempai klęczał tuż obok mnie, z płaczem nie zwarzając na nic wtuliłem się w niego. Niebieskowłosy również mnie objął, chłopak przez ten czas w ogóle się nie odzywał puki się nie uspokoiłem - Przebierz się i wracajmy do domu - powiedział na co przytaknąłem. Niebieskowłosy powiedział że będzie czekał prze dwejściem do szatni. Przebrałem się tak szybko jak tylko potrafiłem i wtszedłem ze szkoły razem z Sempaiem. Przez większość drogi również się nie odzywał
- Jesteś na mnie zły? - spytałem niepewnie chłopak na mnie spojrzał
- Dlaczego miałbym być
- Chodzi o to co było wczoraj... To nie ja ją pocałowałem tylko...
- Spokojnie, już wszystko wiem. Jedna z dziewczyn z twojej klasy mnie złapała na korytarzu i wszystko powiedziała
- Gdzie byłeś całą noc?
- Byłem u Onoe - oznamił na co się odrobinę naburmuszyłem - Nie rób takiej miny, nic między nami nie zaszło... Poza tym, ty powinieneś w nocy spać w łóżku a nie na siedząco w przedsionku, mogłeś się przeziębić. Musiałem cię zanosić na piętro do twojego pokoju
- Przepraszam że musiałeś się trudzić w twoim stanie - powiedziałem odwracając wzrok ale po chwili chłopak rozczochrał moje włosy
- Nic nie szkodzi. Obudziłem się o 5 rano i jak tylko odsłuchałem twoje wiadomości musiałem wrócić... Tak poza tym, wystarczyłoby gdybyś nagrał dwie wiadomości zamiast sześciu
- Po prostu się martwiłem - powiedziałem robiąc się odrobinę czerwony. Naglę zapadła niezręczna cisza
- Kim był ten chłopak? - spytał po chwili, chyba ma na myśli Aki'ego
- Nowy uczeń... Na początku wydawał się dosyć miły puki w-fista kazał nam pozbierać wszystko z sali gimnastycznej i byliśmy sami w szatni
- Następnym razem jak zobaczę że cię dotyka choćby palcem nie ręczę za siebie i coś mu zrobię - mógłbym to samo powiedzieć o Onoe tyle że ja nie jestem taki silny jak Sempai
- Jak się czujesz Semapi? - spytałem po chwili milczenia
- Nie jest najgorzej ale jak wezmę leki które mi przepisano będzie lepiej, a co?
- N...Nic... Tak pytam - odparłem. Gdy tylko przekroczyliśmy próg domu, niebieskowłosy zamknął drzwi,m objął mnie i pocałował - Sempai...
- Hm?
- Nie chodź więcej do niego... - powiedziałem prawie bezgłośnie
- Czyżby ktoś tu był zazdrosny?
- W...Wcale nie jestem! Ja po prostu...
- Dobrze, dobrze, wcale nie jesteś - zaśmiał się i ponownie mnie pocałował tym razem bardziej namiętnie.



Jigoku



Najchętniej to bym go teraz przywiązał do łóżka... niestety, nie mogłem. Nie mogłem także spełnić jego prośby. Dlaczego? Tylko Onoe doskonale znał moje ciało (pod względem medycznym głównie). To on przepisał mi te cholerne leki, wyznaczył dietę i po raz setny skarcił. Nie chciałem jednak mówić o tym Akane. Znów by się wnerwił i wyprowadził... Aczkolwiek nie byłem tego pewny. Jakoś tak ani mi się śniło sprawdzać, czy by to zrobił, czy nie. Odsunąłem się trochę od chłopaka, i już chciałem go zabrać do swojego pokoju, jak zadzwonił telefon. Nieco zdenerwowany sięgnąłem do kieszeni i odebrałem.
-Nosz kuźwa. Szumowino jedna. Przeszkadzasz...!-syknąłem do komórki.
~Oj tam... stęskniłeeeeś się...-był to głos Onoe.
Nie patrząc na czarnowłosego odszedłem i zamknąłem się w łazience, bo najbliżej.
-Yhgg... czego chcesz? Coś ważnego?
~Ależ oczywiście!
-No mam nadzieję, że to nie zaproszenie do seksu, jak kiedyś.
~Chciałbyś. Ale nie. Niestety. Nanae dzwoniła...
Przerwałem mu. Buru Nanae jest moją matką i opiekowała się mną i Rukkie. O ojcu nigdy nie chciała mi mówić i często zmieniała temat, gdy pytałem. W końcu przestałem dociekać.
-Jest u ciebie?
~Tak. Pije zieloną herbatę, i widocznie jest zdenerwowana...
-Zaraz tam będę.
Rozłączyłem się, po czym wszedłem do przedpokoju. Chłopak patrzył jak się zbieram. Przez chwilę nic nie mówił.
-Idziesz do niego?-zapytał.
Wyprostowałem się wstając. Westchnąłem głęboko.
-Muszę. Za niedługo będę. Nie martw się.
Uchyliłem lekko drzwi, ale Akane mnie zatrzymał. Stanąłem. Widocznie naprawdę musiał być zazdrosny.
-Puść.
-Nie chcę.
-Akane, puść.
-Nie pozwolę ci do niego iść!
Zdenerwowałem się. Naprawdę mocno się zdenerwowałem.
-Gówno mnie obchodzi, czy mi pozwalasz, czy nie! Przecież wrócę, tak?! Mam coś do załatwienia i tyle!
Trzasnąłem drzwiami i naburmuszony zacząłem iść w stronę domu złotookiego. Chłopak przez chwilę próbował mnie jeszcze "zawrócić", jednak nie miałem zamiaru nawet zerknąć w jego stronę. Zapaliłem papierosa. Zazwyczaj to robiłem, gdy się zdenerwowałem. Najchętniej to bym wypalił całą paczkę, ale co potem zrobię? W sklepie nie dostanę, bo nie mam jeszcze 21 lat. Dlatego właśnie to Rukkie załatwiała mi fajki. Na początku protestowała, ale w końcu zgodziła się. Jakoś tak szczególnie nie miała wyboru. Szczerze? Mnie to pasowało. Nawet bardzo. Rozmyślałem tak do momentu stanięcia przed domem Onoe. Zdeptałem peta, zmordowałem się na schodach i zapukałem do drzwi. Krzyknął "otwarte", więc złapałem za klamkę i wszedłem do budynku. Szybko zostawiłem w przed pokoju buty, kurtkę i wparowałem do "pomieszczenia głównego". Oczywiście zauważyłem swoją matkę, ale także siostrę, jakąś parę i chłopaka mniej więcej w wieku Akane.
-Może ja zacznę, skoro z Jigoku mogę czytać jak z otwartej księgi... Przedstawiam ci twojego "zaginionego" ojca...-odparł złotooki.
Chwila. OJCA?!
Ze zmieszaniem patrzyłem na mężczyznę, który wstał i próbował do mnie podejść. Moja rodzicielka jednak była szybsza i stanęła przede mną.
-Nie pozwolę ci zgrywać teraz tatusia, skoro zostawiłeś go na siedemnaście lat, Irate.-syknęła.
Oho... to już wiem, po kim mam charakter... położyłem dłoń na jej ramieniu. Wkurwiłem się jak nigdy.
-Czego chcesz?...-burknąłem próbując zachować spokój.
-Ji. Jesteś moim najstarszym synem, więc chcę, byś został moim dziedzicem.-odparł mężczyzna.
Zaśmiałem się. Może nawet i nieco złośliwie.
-Spieprzaj staruchu. Nie znam cię, i nie chcę znać. Nie obchodzi mnie, że mam w sobie po tobie geny. Jesteś mi obcy. Rozumiesz? Nienawidzę cię!
Matka odwróciła się i mnie przytuliła. Miałem łzy w oczach. Zerknąłem na siostrę i po chwili się wyprostowałem.
-A ty pewnie o wszystkim wiedziałaś... Nie masz prawa nazywać się moją siostrą...
Skierowałem się do wyjścia wraz z rodzicielką. Próbowano nas zatrzymać, co się oczywiście nie udało. Szybko wyszliśmy. Kobieta po drodze stwierdziła, że muszę się do niej przeprowadzić. Przytaknąłem. Też tego chciałem. Tęskniłem za domem, gdzie się wychowałem. Razem ze mną weszła do domu. W salonie siedział Akane, nieco smutny i widocznie zdziwiony, gdy zobaczył moją matkę. Kobieta szybko się przedstawiła i rozjaśniła sytuację. Zaproponowała przeprowadzkę także chłopakowi, na co szybko się zgodził. Tego samego dnia spakowaliśmy się i wyjechaliśmy do innego miasta. Do liceum, gdzie uczęszczaliśmy nie było jednak daleko. Piętnaście minut autobusem. Dostałem z czarnowłosym spory pokój, z ogromnym łóżkiem. Wszystko było w raczej "myśliwskich" barwach. Uśmiechnąłem się i nachyliłem nieco nad Akane.
-Może za niedługo sprawdzimy to łóżko...?-szepnąłem.
Na jego twarzy pojawił się mocno czerwony rumieniec, więc przycisnąłem go do ściany i na jego ustach złożyłem soczystego buziaka. Jeszcze bardziej się zaczerwienił. W molestowaniu go przeszkodziła mi matka, wołająca nas. Poddenerwowany wraz z chłopakiem zszedłem na dół. Kobieta siedziała na kanapie w salonie wśród pierdyliona poduszek.
-Mam do was pytanie... czy wy ze sobą jesteście?
Akane nerwowo zaczął zaprzeczać, więc ręką zakryłem mu usta.
-Jesteśmy razem. To problem?
-Nie, no oczywiście, że nie. Nic do tego nie mam. No a teraz muszę do szkoły. W razie czegoś albo zamknijcie drzwi pokoju, albo potem posprzątajcie.
Wstała, pożegnała się i wyszła.
IDEALNIE!
Z uśmiechem zbliżyłem się do Akane i zacząłem go całować. W końcu obaj spadliśmy na ziemię i to oczywiście mnie głównie zabolało. Nie zniechęciło to jednak mnie, powaliłem go na podłogę, wsunąłem dłoń pod jego bluzkę i opuszkami palców gładziłem brzuch. Na czworaka w końcu podniosłem odzienie odsłaniając pół jego klatki piersiowej i liznąłem miejsce nieco poniżej pępka. Chłopaka przeszły delikatne dreszcze. Jak mnie to nakręciłooo....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz