Byłem odrobinę zmieszany zaistniałą przed chwilą sytuacją. W sumie dobrze wiem że to co się stało jakieś dwa lata temu nie miało bo nie mogło mieć nic wspólnego z tym co teraz Sempai czuje do mnie. Ale i tak wolałem teraz nie rozmawiać z Sempaiem bo znając mnie mógłbym palnąć coś głupiego. Poszedłem do swojego pokoju i usiadłem na łóżku. A co jeżeli on na prawdę okaże się ojcem tego dziecka? Jak na rodzinę przystało chyba ta dziewczyna z córeczką zamieszkała by razem z Ji-sempaiem, ja bym tu tylko przeszkadzał. Następnego dnia rano jak zwykle obudziłem się wcześniej od niebieskowłosego. Również jak zwykle zrobiłem śniadanie dla nas obu ale Sempai w dalszym ciągu spał jak już musiałem wychodzić do szkoły. Talerz z kanapkami dla niego włożyłem do lodówki by jakieś muchy na nich nie siadały i zostawiłem mu wiadomość że zrobiłem mu śniadanie i wyszedłem do szkoły, przez tą całą wczorajszą sytuację zapomniałem zrobić zadanie domowe, dobrze że przyszedłem odrobinę wcześniej i zdążyłem zrobić wszystko przed zajęciami. Na godzinie wychowawczej nauczycielka mówiła coś o wycieczce kilku dniowej ale mało mnie to interesowało bo nie mam pieniędzy a nie chcę prosić mamę by mi je dała. Przez cały dzień nie mogłem przestać myśleć o tej sprawie "ojcostwa" Ji-sempaia. Do ostatniej lekcji uczniowie mojej klasy rozmawiali o wycieczce, w pewnym momencie usłyszałem rozmowę dziewczyn o Jigoku
- Zawsze jedzie dwóch nauczycieli, prawda? Fajnie by było gdyby zamiast drugiego nauczyciela jako opiekun pojechałby Buru-sempai
- Byłoby fajnie ale on chyba nie przepada za takimi rzeczami zwłaszcza że musiałby płacić za coś co mu się nie bardzo podoba
- Ona ma rację - Można by powiedzieć że ta trójka to taki jego "klasowy fanclubik" które wzdychają do niego dniami i nocami... Wracając do domu napotkałem na swojej drodze tą dziewczynę która poznałem wczoraj
- Dzień dobry - powiedziałem odruchowo
- Dzień dobry. Akane, prawda?
- Tak... - odparłem - Przepraszam ale czy mogę o czymś porozmawiać?
- Oczywiście, a o czym?
- Naprawdę uważasz że Ji jest ojcem? - spytałem na co dziewczyna przytaknęła - A jak się okaże że to prawda, to raczej będziecie chcieli razem zamieszkać, prawda?
- No tak, to chyba oczywiste. Przepraszam ale nie do końca rozumiem dlaczego zadajesz mi te pytania
- To nic takiego... Ale... Nie wiem jak to ująć w słowa... Nie dostaję od matki dużo pieniędzy, a utrzymanie dziecka trochę kosztuję, krótko mówiąc nie chcę być jakimś obciążeniem lub przeszkadzać
- Ale to przecież żaden problem
- To miłe co mówisz ale jednak mógłby być mały problem
- Mało w tych czasach się spotyka osób które myślą o innych ale na prawdę nie musisz się tym przejmować - oznajmiła. Nie powiem jej przecież o tym co czuję do Sempaia więc więcej jej powiedzieć nie mogę. Pożegnałem się z dziewczyną i wróciłem do domu. Nikogo nie było w środku. Poszedłem do swojego pokoju gdzie zacząłem ograbiać zadanie domowe. Po jakimś czasie usłyszałem dźwięk dzwonka do drzwi. Postanowiłem otworzyć lecz po chwili żałowałem tego wyboru. W drzwiach stała moja mama z kolejną torbą ubrań
- Znowu coś przyniosłaś?
- Co za entuzjazm... Była przecena więc musiałam coś kupić. Tylko nie wiem czy wszystkie numery będą na ciebie dobre, chodź przymierzymy
- Co? Teraz?
- No pewnie, przynajmniej jak coś będzie nie dobre to oddam do sklepu
- Etto... Nie wiem czy wolno mi zapraszać gości bo Ji-sempaia nie ma akurat w domu
- No przestań, jestem twoją matką, mi chyba wolno czasem przychodzić - powiedziała i przekroczyła próg domu, od razu za nią poszedłem próbując wszystkiego by tylko poszła albo przynajmniej nie kazała mi się w to ubierać ale jednak z moją mamą nie wygram... Znowu się skończyło na tym żebym przymierzał różne ubrania... Mam nadzieję tylko że Sempai teraz akurat nie wróci. Jeżeli Ji okaże się ojcem tego dziecka a ja zdecyduję się wrócić do domu to znowu takie coś będę miał co trzeci dzień - Teraz przymierz to - Oznajmiła podając w do rąk wieszak z króciutką szarą sukienką na ramioączkach
- A to niby po co mi?
- Nie dyskutuj tylko mierz - oznajmiła. Wolałem to już mieć za sobą bo to chyba był już ostatni ciuch. Poszedłem do swojego pokoju i ubrałem to i niechętnie wróciłem do salonu - No pięknie wyglądasz, dlaczego nie nosisz sukienek?
- Bo nie - odparłem już lekko zirytowany. W tym momencie usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi frontowych. Momentalnie w salonie pojawił się Ji-semapi, tego właśnie nie chciałam. Zaczął się na mnie dziwnie patrzeć, spanikowałem i pobiegłem do łazienki. Gdy popatrzyłem w lustro byłem cały czerwony. Próbowałem się uspokoić, gdy uświadomiłem sobie bardzo ważną rzecz... Zostawiłem swoje ubrania w moim pokoju, nie mam się jak przebrać! Nie długo później usłyszałem ponowny dźwięk zamykanych drzwi... Chyba poszła... Ale co z tego skoro Semapi jest w domu, nie chcę żeby widział mnie w tym czymś to ledwo tyłek zakrywa do jasnej cholery! Uchyliłem lekko drzwi do łazienki i rozglądnąłem się czy nie ma nigdzie na widoku niebiesowłosego. Nikogo nie widziałem więc chciałem niezauważony przemknąć się do swojego pokoju by móc się w końcu przebrać ale w którymś momencie nie wiem nawet skąd za mną pojawił się Ji
- Próbujesz mnie unikać? - powiedział i zsunął mi jedno ramiączko - Pomogę ci się przebrać, chcesz? - dodał po chwili lecz naglę zadzwonił jego telefon, coś burknął pod nosem i odebrał a ja poszedłem do swojego pokoju i się przebrałem i kończyłem odrabiać zadanie. Niemal w tej samej sekundzie w której skończyłem Ji-sempai otworzył drzwi i stanął w przejściu - Chcesz mi może coś powiedzieć? - spytał niebieskowłosy
- Ale o co chodzi?
- Dzwoniła do mnie Yunnie poinformować mnie kiedy będą wyniki badań i powiedziała mi również że cię dziś spotkała i to co jej powiedziałeś... Chcesz się wyprowadzić?
- No bo... Skoro ty okażesz się być tym ojcem no to chyba razem zamieszkacie tutaj a ja nie chcę być jakiś obciążeniem czy coś - powiedziałem prawie bezgłośnie. Chłopak westchnął i przyłożył dłoń do czoła, po chwili do mnie podszedł i pochylił się nade mną
- Jesteś czasem niekumaty i odrobinę wkurzający to fakt ale dla mnie nigdy nie będziesz obciążeniem ani nie będziesz mi przeszkadzał - powiedział po czym mnie pocałował - To czy okaże się czy jestem ojcem tego dziecka czy nie, nie zmieni moich uczuć do ciebie... A teraz chodź... - powiedział i szarpnął moją rękę żebym wstał, zrobiłem tak po czym niebieskowłosy rzucił mnie na łóżko - Wybiję ci z głowy takie durne myśli - oznajmił po czym zdjął mój podkoszulek i zrobił wyraźną malinę przy obojczyku, po chwili zdjął również swoją koszulę a mi rozpiął spodnie i je zsunął razem z bielizną - Mógłbym ci zrobić coś więcej niż ostatnio? - spytał patrząc na moją twarz oczekując odpowiedzi. Lekko kiwnąłem głową na tak. Chłopak momentalnie odwrócił mnie do siebie tyłem, obślinił swoje palce i jednego z nich zaczął wkładać we mnie, było to strasznie dziwne uczucie. Po chwili dołożył drugi palec co już było trochę nieprzyjemne przez co prawie bezgłośnie jęknąłem - Muszę cię przygotować inaczej będzie cię bolało - powiedział delikatnie drugą ręką jeżdżąc opuszkami palców po plecach. Po tym jak wyciągnął palce rozpiął swoje spodnie po czym we mnie wszedł, mimo że próbował być delikatny nie mogłem się powstrzymać od jęknięcia - Wybacz, nie mam żadnego olejku. Jeżeli będzie cię boleć to powiedz - oznajmił, chłopak zaczął od wolnych ruchów po czym stopniowo zaczynał przyśpieszać
- B...Boli... - wydukałem w pewnym momencie
- Bo jesteś strasznie spięty. Spróbuj się odrobinę rozluźnić - łatwo mu powiedzieć... Jak niby mam to zrobić? Niebieskowłosy ponownie zwolnił - Wiem że to twój pierwszy raz ale spróbuj się rozluźnić - kiedy słyszałem jego głos robiłem się jeszcze bardziej nerwowy i byłem jeszcze bardziej spięty. Jednak próbowałem się choć odrobinę uspokoić choć nie było to łatwe. gdy się już odrobinę uspokoiłem zaczęło być coraz lepiej, jakby przyjemniej. Moje jęki również się różniły od tych na początku
- J... Już nie wytrzymam... Z... Za chwilę... Ah!... Za chwilę dojdę...
- Wytrzymaj jeszcze chwilę. Chcę żebyśmy doszli razem - powiedział robiąc mi na plecach jedną z kolejnych malinek. Gdy już doszliśmy Sempai przyciągnął mnie do siebie i zostałem tak przez chwilę w jego ramionach, czułem się strasznie zmęczony lecz powstrzymywałem się żeby oczy same mi się zamykały - Jesteś śpiący? - spytał niebieskowłosy na co przytaknąłem - Mogę dziś spać z tobą?
- Tak - mruknąłem śpiącym głosem... Położyłem się na materacu, chłopak zgasił światło i położył się obok mnie, mocno się w niego wtuliłem po czym momentalnie zasnąłem.
Jigoku
Rano, gdy poczułem jak Akane się wierci z lekkim uśmiechem przygryzłem mu ucho tuląc jeszcze mocniej.
-Dzień dobryyy....-burknąłem.
Czarnowłosy próbował wstać, ale mu nie pozwalałem. W końcu się wkurzył. Te jego zmagania były dość urocze, więc go puściłem. Burczałem coś pod nosem i wodziłem wzrokiem za błękitnookim. Miałem zakryte pół twarzy, więc nie widział jak się uśmiecham. Nigdy tego nie robiłem. I szczerze? Nie przeszkadzało mi to. Minęło piętnaście minut, chłopak się ubrał i wyszedł. JAKIM CUDEM ON CHODZIŁ?! Wysyczałem ciche "No kurwa mać" i sam dość zniechęcony wygramoliłem się spod kołdry. Poszedłem jeszcze pod prysznic. Najchętniej to bym został, albo przywiązał Akane do łóżka i nie puszczał. Mój temperament ugasiła zimna woda. Znów wysyczałem swoje ulubione słowo pod nosem, ubrałem czystą bieliznę, jakieś dresowe spodnie, bluzkę z nadrukiem "Hello, my love". Nawet nie myślałem o wytarciu włosów. Ziewając wstąpiłem do kuchni, gdzie był czarnowłosy. Cichaczem się do niego zakradłem i przytuliłem. Podskoczył przerażony prawie upuszczając patelnię.
-CO TY ROBISZ?!
Otarłem się o niego, cmoknąłem w szyję i udawałem niewiniątko. Zrobiłem wielkie, "słodkie" oczy i zerknąłem na niego.
-A to już cię tulić nie mogęęę?-wyłkałem.
Błękitnooki westchnął, odłożył rzecz, obrócił się i wtulił we mnie. Prawą dłonią klepnąłem go w tyłek i chciałem się szybko zabawić, ale przeszkodził mi dzwonek do drzwi.
-Yghhh...-mruknąłem.
Szybko otworzyłem i zauważyłem listonosza. Wręczył mi list i się pożegnał. Obejrzałem kopertę i wyłapałem słowo "test". Szybko udałem się do salonu, usiadłem na kanapie i zadzwoniłem do Yunnie. Zjawiła się niemalże po dwóch minutach z córką. Do pomieszczenia wszedł jeszcze Akane. Był chyba bardziej zdenerwowany ode mnie. Otworzyłem kopertę i wyjąłem dwie kartki. Zacząłem czytać.
-Oficjalnie informuję, iż ojcostwo Pana Buru Jigoku nie jest możliwe...
Dziewczyna wyglądała na zmieszaną i zdziwioną. Była jednocześnie smutna. Widziałem to po jej twarzy. Delikatnie ją objąłem i obiecałem pomoc. Podziękowała i wyszła. Zamknąłem drzwi, odwróciłem się i prawie walnąłem o czarnowłosego. Wyglądał na naprawdę szczęśliwego. Szybko go przytuliłem. Obie dłonie położyłem na jego tyłku, spojrzałem mu w oczy i się oblizałem. Chłopak mocno się zarumienił. Zaśmiałem się i złożyłem na jego ustach namiętny pocałunek, tym samym przyciskając go do ściany. Gdy przestałem przygryzłem mu lekko szyję i nosem musnąłem jabłko Adama. Cały nastrój spieprzył idiotycznym pytaniem.
-Ji... dziewczyny... bardzo... chciały, żebyś... pojechał z nami... na wycieczkę...
Czar tej chwili prysł i tylko się wkurwiłem. Bez słowa skierowałem się w stronę swojego pokoju i zamknąłem się w nim. Już kiedyś proszono mnie o pilnowanie "młodszych kolegów i koleżanek". Nie wspominam tego zbyt dobrze, ponieważ matka jednej z nich wyjechała mi z ojcostwem i kazała płacić alimenty. Ani grosza jej nie dałem, bo udowodniłem niewinność. Nadal poddenerwowany usiadłem na łóżku. Jakimś cudem Akane dostał się do pomieszczenia. Zachowałem się jak małe dziecko, fuknąłem i odwróciłem głowę. Usłyszałem skrzyp podłogi. Chłopak dosyć niepewnie mnie objął. W mgnieniu oka powaliłem go na łóżko.
-Niby kiedy ma być wyjazd?...-wysyczałem niechętnie.
-Za trzy dni, w góry.-odparł.
Chwileczkę, góry? Czyli oznacza to gorące źródła. Od razu dostałem miliona "pięknych" myśli. Niestety, zgodziłem się i nazajutrz zmuszony zostałem iść do szkoły. Była to wycieczka tylko klasy Akane. Jakie szczęście... Prócz mnie miała jechać jeszcze Rukkie. Jak nie dane mi się było dowiedzieć wyszła ze szpitala i czuła się znakomicie... W tym przypadku zło nigdy nie chorowało długo. Dziewczyna dosłownie tryskała szczęściem. Klasnęła w dłonie uśmiechnięta.
-Jak już wiecie, jadę jako jedna z opiekunów i mam dla was niespodziankę! Szczególnie dla dziewczyn! Mój brat jedzie jako drugi "nauczyciel"!-gdy skończyła wypowiedź dało się słyszeć głośne piski. Zachowanie klasy w góry będzie pewnie denerwujące, więc postanowiłem być miły. Taki typowy nauczyciel "przedszkolaków"...Wyprostowałem się i uśmiechnąłem.
-Jestem bardzo szczęśliwy, że będę mógł z wami jechać. Szczerze mówiąc, w tej klasie znajdują się najcichsze i najbardziej ułożone osoby.-nie kłamałem. Ale jeśli chodzi o tę pierwszą sprawę, to byłem szczęśliwy, że jechałem z Akane.
-Ah, i jeżeli kogoś przyłapię na paleniu, piciu, ćpaniu, na niebezpiecznych zachowaniach lub zabawach od razu wraca do domu. Zrozumiano?-burknąłem. W odpowiedzi usłyszałem radosne "TAAAK!!!". Chwyciłem okulary do ręki i przetarłem oczy. Czułem się nieco słabo. Do tego czasem rozmazywał mi się "obraz". Na szczęście te wszystkie formalności nie trwały długo i mogłem odpocząć u pielęgniarki, a raczej pielęgniarza. Doczołgałem się cudem do gabinetu i zapukałem. Jak zawsze - było otwarte. Powoli otworzyłem drzwi i wszedłem do pomieszczenia.
-Dobryy...-syknąłem.
Mężczyzna szedł w moją stronę, a ja osunąłem się na ziemię ze zmęczenia. Pochylił się nade mną.
-Jigoku? Jigokuu? Słyszysz mnie? Ej!
Podniósł mnie i położył na łóżko.
-Yghhh...-wysyczałem, gdy dotknąłem materaca.
-Tyle razy ci mówiłem, powtarzałem, karciłem... której części w "nie możesz się przemęczać" nie jesteś w stanie zrozumieć, co?
-Doskonale wiesz, że nie będę w łóżku 24 na dobę...
-No oczywiście, że nie. Przecież jeszcze musisz chodzić do toalety i pod prysznic.-zaśmiał się i podał mi jakiś obrzydliwie wyglądający lek. Z grymasem go wypiłem i położyłem.
Kaijo Onoe był jedynym facetem, któremu udało się mnie zdominować. Oczywiście nigdy się do tego nie przyznawałem. Nawet "po fakcie" fochnięty siedziałem pod kołdrą i burczałem coś pod nosem. Nie pamiętał mnie jednak przez jakiś debilny wypadek. Stracił pamięć a jego rodzina nie pozwoliła mi o tym mówić. Nie mogłem powiedzieć mu o naszym związku i dlatego na rękach zrobiłem sobie kilka dość głębokich ran i przez pewien czas ćpałem.
Leżałem i patrzyłem w sufit. Kręciło mi się w głowie, i to straszne gorąco... Zmęczony zacząłem dyszeć. Poczułem, jak ktoś kładzie mi rękę na czole. Pół przytomny zerknąłem na mężczyznę. Uśmiechał się...
-Jiii - chaaaann... - powiedział szeptem.
-Hn... co...?
-Przypomniałem sobie. O wszystkim. Tęskniłeś?
Przez gorączkę przestałem racjonalnie myśleć. Onoe nachylił się nade mną i pocałował. Nie wiem czemu, ale podniosłem się i gdy skończył sam to zrobiłem. Zaśmiał się lekko.
-Pamiętaj, nie możesz się przemęczać, bo możesz nawet oślepnąć, jasne?
-Yhyyy...
- Naprawdę uważasz że Ji jest ojcem? - spytałem na co dziewczyna przytaknęła - A jak się okaże że to prawda, to raczej będziecie chcieli razem zamieszkać, prawda?
- No tak, to chyba oczywiste. Przepraszam ale nie do końca rozumiem dlaczego zadajesz mi te pytania
- To nic takiego... Ale... Nie wiem jak to ująć w słowa... Nie dostaję od matki dużo pieniędzy, a utrzymanie dziecka trochę kosztuję, krótko mówiąc nie chcę być jakimś obciążeniem lub przeszkadzać
- Ale to przecież żaden problem
- To miłe co mówisz ale jednak mógłby być mały problem
- Mało w tych czasach się spotyka osób które myślą o innych ale na prawdę nie musisz się tym przejmować - oznajmiła. Nie powiem jej przecież o tym co czuję do Sempaia więc więcej jej powiedzieć nie mogę. Pożegnałem się z dziewczyną i wróciłem do domu. Nikogo nie było w środku. Poszedłem do swojego pokoju gdzie zacząłem ograbiać zadanie domowe. Po jakimś czasie usłyszałem dźwięk dzwonka do drzwi. Postanowiłem otworzyć lecz po chwili żałowałem tego wyboru. W drzwiach stała moja mama z kolejną torbą ubrań
- Znowu coś przyniosłaś?
- Co za entuzjazm... Była przecena więc musiałam coś kupić. Tylko nie wiem czy wszystkie numery będą na ciebie dobre, chodź przymierzymy
- Co? Teraz?
- No pewnie, przynajmniej jak coś będzie nie dobre to oddam do sklepu
- Etto... Nie wiem czy wolno mi zapraszać gości bo Ji-sempaia nie ma akurat w domu
- No przestań, jestem twoją matką, mi chyba wolno czasem przychodzić - powiedziała i przekroczyła próg domu, od razu za nią poszedłem próbując wszystkiego by tylko poszła albo przynajmniej nie kazała mi się w to ubierać ale jednak z moją mamą nie wygram... Znowu się skończyło na tym żebym przymierzał różne ubrania... Mam nadzieję tylko że Sempai teraz akurat nie wróci. Jeżeli Ji okaże się ojcem tego dziecka a ja zdecyduję się wrócić do domu to znowu takie coś będę miał co trzeci dzień - Teraz przymierz to - Oznajmiła podając w do rąk wieszak z króciutką szarą sukienką na ramioączkach
- A to niby po co mi?
- Nie dyskutuj tylko mierz - oznajmiła. Wolałem to już mieć za sobą bo to chyba był już ostatni ciuch. Poszedłem do swojego pokoju i ubrałem to i niechętnie wróciłem do salonu - No pięknie wyglądasz, dlaczego nie nosisz sukienek?
- Bo nie - odparłem już lekko zirytowany. W tym momencie usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi frontowych. Momentalnie w salonie pojawił się Ji-semapi, tego właśnie nie chciałam. Zaczął się na mnie dziwnie patrzeć, spanikowałem i pobiegłem do łazienki. Gdy popatrzyłem w lustro byłem cały czerwony. Próbowałem się uspokoić, gdy uświadomiłem sobie bardzo ważną rzecz... Zostawiłem swoje ubrania w moim pokoju, nie mam się jak przebrać! Nie długo później usłyszałem ponowny dźwięk zamykanych drzwi... Chyba poszła... Ale co z tego skoro Semapi jest w domu, nie chcę żeby widział mnie w tym czymś to ledwo tyłek zakrywa do jasnej cholery! Uchyliłem lekko drzwi do łazienki i rozglądnąłem się czy nie ma nigdzie na widoku niebiesowłosego. Nikogo nie widziałem więc chciałem niezauważony przemknąć się do swojego pokoju by móc się w końcu przebrać ale w którymś momencie nie wiem nawet skąd za mną pojawił się Ji
- Próbujesz mnie unikać? - powiedział i zsunął mi jedno ramiączko - Pomogę ci się przebrać, chcesz? - dodał po chwili lecz naglę zadzwonił jego telefon, coś burknął pod nosem i odebrał a ja poszedłem do swojego pokoju i się przebrałem i kończyłem odrabiać zadanie. Niemal w tej samej sekundzie w której skończyłem Ji-sempai otworzył drzwi i stanął w przejściu - Chcesz mi może coś powiedzieć? - spytał niebieskowłosy
- Ale o co chodzi?
- Dzwoniła do mnie Yunnie poinformować mnie kiedy będą wyniki badań i powiedziała mi również że cię dziś spotkała i to co jej powiedziałeś... Chcesz się wyprowadzić?
- No bo... Skoro ty okażesz się być tym ojcem no to chyba razem zamieszkacie tutaj a ja nie chcę być jakiś obciążeniem czy coś - powiedziałem prawie bezgłośnie. Chłopak westchnął i przyłożył dłoń do czoła, po chwili do mnie podszedł i pochylił się nade mną
- Jesteś czasem niekumaty i odrobinę wkurzający to fakt ale dla mnie nigdy nie będziesz obciążeniem ani nie będziesz mi przeszkadzał - powiedział po czym mnie pocałował - To czy okaże się czy jestem ojcem tego dziecka czy nie, nie zmieni moich uczuć do ciebie... A teraz chodź... - powiedział i szarpnął moją rękę żebym wstał, zrobiłem tak po czym niebieskowłosy rzucił mnie na łóżko - Wybiję ci z głowy takie durne myśli - oznajmił po czym zdjął mój podkoszulek i zrobił wyraźną malinę przy obojczyku, po chwili zdjął również swoją koszulę a mi rozpiął spodnie i je zsunął razem z bielizną - Mógłbym ci zrobić coś więcej niż ostatnio? - spytał patrząc na moją twarz oczekując odpowiedzi. Lekko kiwnąłem głową na tak. Chłopak momentalnie odwrócił mnie do siebie tyłem, obślinił swoje palce i jednego z nich zaczął wkładać we mnie, było to strasznie dziwne uczucie. Po chwili dołożył drugi palec co już było trochę nieprzyjemne przez co prawie bezgłośnie jęknąłem - Muszę cię przygotować inaczej będzie cię bolało - powiedział delikatnie drugą ręką jeżdżąc opuszkami palców po plecach. Po tym jak wyciągnął palce rozpiął swoje spodnie po czym we mnie wszedł, mimo że próbował być delikatny nie mogłem się powstrzymać od jęknięcia - Wybacz, nie mam żadnego olejku. Jeżeli będzie cię boleć to powiedz - oznajmił, chłopak zaczął od wolnych ruchów po czym stopniowo zaczynał przyśpieszać
- B...Boli... - wydukałem w pewnym momencie
- Bo jesteś strasznie spięty. Spróbuj się odrobinę rozluźnić - łatwo mu powiedzieć... Jak niby mam to zrobić? Niebieskowłosy ponownie zwolnił - Wiem że to twój pierwszy raz ale spróbuj się rozluźnić - kiedy słyszałem jego głos robiłem się jeszcze bardziej nerwowy i byłem jeszcze bardziej spięty. Jednak próbowałem się choć odrobinę uspokoić choć nie było to łatwe. gdy się już odrobinę uspokoiłem zaczęło być coraz lepiej, jakby przyjemniej. Moje jęki również się różniły od tych na początku
- J... Już nie wytrzymam... Z... Za chwilę... Ah!... Za chwilę dojdę...
- Wytrzymaj jeszcze chwilę. Chcę żebyśmy doszli razem - powiedział robiąc mi na plecach jedną z kolejnych malinek. Gdy już doszliśmy Sempai przyciągnął mnie do siebie i zostałem tak przez chwilę w jego ramionach, czułem się strasznie zmęczony lecz powstrzymywałem się żeby oczy same mi się zamykały - Jesteś śpiący? - spytał niebieskowłosy na co przytaknąłem - Mogę dziś spać z tobą?
- Tak - mruknąłem śpiącym głosem... Położyłem się na materacu, chłopak zgasił światło i położył się obok mnie, mocno się w niego wtuliłem po czym momentalnie zasnąłem.
Jigoku
Rano, gdy poczułem jak Akane się wierci z lekkim uśmiechem przygryzłem mu ucho tuląc jeszcze mocniej.
-Dzień dobryyy....-burknąłem.
Czarnowłosy próbował wstać, ale mu nie pozwalałem. W końcu się wkurzył. Te jego zmagania były dość urocze, więc go puściłem. Burczałem coś pod nosem i wodziłem wzrokiem za błękitnookim. Miałem zakryte pół twarzy, więc nie widział jak się uśmiecham. Nigdy tego nie robiłem. I szczerze? Nie przeszkadzało mi to. Minęło piętnaście minut, chłopak się ubrał i wyszedł. JAKIM CUDEM ON CHODZIŁ?! Wysyczałem ciche "No kurwa mać" i sam dość zniechęcony wygramoliłem się spod kołdry. Poszedłem jeszcze pod prysznic. Najchętniej to bym został, albo przywiązał Akane do łóżka i nie puszczał. Mój temperament ugasiła zimna woda. Znów wysyczałem swoje ulubione słowo pod nosem, ubrałem czystą bieliznę, jakieś dresowe spodnie, bluzkę z nadrukiem "Hello, my love". Nawet nie myślałem o wytarciu włosów. Ziewając wstąpiłem do kuchni, gdzie był czarnowłosy. Cichaczem się do niego zakradłem i przytuliłem. Podskoczył przerażony prawie upuszczając patelnię.
-CO TY ROBISZ?!
Otarłem się o niego, cmoknąłem w szyję i udawałem niewiniątko. Zrobiłem wielkie, "słodkie" oczy i zerknąłem na niego.
-A to już cię tulić nie mogęęę?-wyłkałem.
Błękitnooki westchnął, odłożył rzecz, obrócił się i wtulił we mnie. Prawą dłonią klepnąłem go w tyłek i chciałem się szybko zabawić, ale przeszkodził mi dzwonek do drzwi.
-Yghhh...-mruknąłem.
Szybko otworzyłem i zauważyłem listonosza. Wręczył mi list i się pożegnał. Obejrzałem kopertę i wyłapałem słowo "test". Szybko udałem się do salonu, usiadłem na kanapie i zadzwoniłem do Yunnie. Zjawiła się niemalże po dwóch minutach z córką. Do pomieszczenia wszedł jeszcze Akane. Był chyba bardziej zdenerwowany ode mnie. Otworzyłem kopertę i wyjąłem dwie kartki. Zacząłem czytać.
-Oficjalnie informuję, iż ojcostwo Pana Buru Jigoku nie jest możliwe...
Dziewczyna wyglądała na zmieszaną i zdziwioną. Była jednocześnie smutna. Widziałem to po jej twarzy. Delikatnie ją objąłem i obiecałem pomoc. Podziękowała i wyszła. Zamknąłem drzwi, odwróciłem się i prawie walnąłem o czarnowłosego. Wyglądał na naprawdę szczęśliwego. Szybko go przytuliłem. Obie dłonie położyłem na jego tyłku, spojrzałem mu w oczy i się oblizałem. Chłopak mocno się zarumienił. Zaśmiałem się i złożyłem na jego ustach namiętny pocałunek, tym samym przyciskając go do ściany. Gdy przestałem przygryzłem mu lekko szyję i nosem musnąłem jabłko Adama. Cały nastrój spieprzył idiotycznym pytaniem.
-Ji... dziewczyny... bardzo... chciały, żebyś... pojechał z nami... na wycieczkę...
Czar tej chwili prysł i tylko się wkurwiłem. Bez słowa skierowałem się w stronę swojego pokoju i zamknąłem się w nim. Już kiedyś proszono mnie o pilnowanie "młodszych kolegów i koleżanek". Nie wspominam tego zbyt dobrze, ponieważ matka jednej z nich wyjechała mi z ojcostwem i kazała płacić alimenty. Ani grosza jej nie dałem, bo udowodniłem niewinność. Nadal poddenerwowany usiadłem na łóżku. Jakimś cudem Akane dostał się do pomieszczenia. Zachowałem się jak małe dziecko, fuknąłem i odwróciłem głowę. Usłyszałem skrzyp podłogi. Chłopak dosyć niepewnie mnie objął. W mgnieniu oka powaliłem go na łóżko.
-Niby kiedy ma być wyjazd?...-wysyczałem niechętnie.
-Za trzy dni, w góry.-odparł.
Chwileczkę, góry? Czyli oznacza to gorące źródła. Od razu dostałem miliona "pięknych" myśli. Niestety, zgodziłem się i nazajutrz zmuszony zostałem iść do szkoły. Była to wycieczka tylko klasy Akane. Jakie szczęście... Prócz mnie miała jechać jeszcze Rukkie. Jak nie dane mi się było dowiedzieć wyszła ze szpitala i czuła się znakomicie... W tym przypadku zło nigdy nie chorowało długo. Dziewczyna dosłownie tryskała szczęściem. Klasnęła w dłonie uśmiechnięta.
-Jak już wiecie, jadę jako jedna z opiekunów i mam dla was niespodziankę! Szczególnie dla dziewczyn! Mój brat jedzie jako drugi "nauczyciel"!-gdy skończyła wypowiedź dało się słyszeć głośne piski. Zachowanie klasy w góry będzie pewnie denerwujące, więc postanowiłem być miły. Taki typowy nauczyciel "przedszkolaków"...Wyprostowałem się i uśmiechnąłem.
-Jestem bardzo szczęśliwy, że będę mógł z wami jechać. Szczerze mówiąc, w tej klasie znajdują się najcichsze i najbardziej ułożone osoby.-nie kłamałem. Ale jeśli chodzi o tę pierwszą sprawę, to byłem szczęśliwy, że jechałem z Akane.
-Ah, i jeżeli kogoś przyłapię na paleniu, piciu, ćpaniu, na niebezpiecznych zachowaniach lub zabawach od razu wraca do domu. Zrozumiano?-burknąłem. W odpowiedzi usłyszałem radosne "TAAAK!!!". Chwyciłem okulary do ręki i przetarłem oczy. Czułem się nieco słabo. Do tego czasem rozmazywał mi się "obraz". Na szczęście te wszystkie formalności nie trwały długo i mogłem odpocząć u pielęgniarki, a raczej pielęgniarza. Doczołgałem się cudem do gabinetu i zapukałem. Jak zawsze - było otwarte. Powoli otworzyłem drzwi i wszedłem do pomieszczenia.
-Dobryy...-syknąłem.
Mężczyzna szedł w moją stronę, a ja osunąłem się na ziemię ze zmęczenia. Pochylił się nade mną.
-Jigoku? Jigokuu? Słyszysz mnie? Ej!
Podniósł mnie i położył na łóżko.
-Yghhh...-wysyczałem, gdy dotknąłem materaca.
-Tyle razy ci mówiłem, powtarzałem, karciłem... której części w "nie możesz się przemęczać" nie jesteś w stanie zrozumieć, co?
-Doskonale wiesz, że nie będę w łóżku 24 na dobę...
-No oczywiście, że nie. Przecież jeszcze musisz chodzić do toalety i pod prysznic.-zaśmiał się i podał mi jakiś obrzydliwie wyglądający lek. Z grymasem go wypiłem i położyłem.
Kaijo Onoe był jedynym facetem, któremu udało się mnie zdominować. Oczywiście nigdy się do tego nie przyznawałem. Nawet "po fakcie" fochnięty siedziałem pod kołdrą i burczałem coś pod nosem. Nie pamiętał mnie jednak przez jakiś debilny wypadek. Stracił pamięć a jego rodzina nie pozwoliła mi o tym mówić. Nie mogłem powiedzieć mu o naszym związku i dlatego na rękach zrobiłem sobie kilka dość głębokich ran i przez pewien czas ćpałem.
Leżałem i patrzyłem w sufit. Kręciło mi się w głowie, i to straszne gorąco... Zmęczony zacząłem dyszeć. Poczułem, jak ktoś kładzie mi rękę na czole. Pół przytomny zerknąłem na mężczyznę. Uśmiechał się...
-Jiii - chaaaann... - powiedział szeptem.
-Hn... co...?
-Przypomniałem sobie. O wszystkim. Tęskniłeś?
Przez gorączkę przestałem racjonalnie myśleć. Onoe nachylił się nade mną i pocałował. Nie wiem czemu, ale podniosłem się i gdy skończył sam to zrobiłem. Zaśmiał się lekko.
-Pamiętaj, nie możesz się przemęczać, bo możesz nawet oślepnąć, jasne?
-Yhyyy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz